| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
poniedziałek, 14 maja 2012

...miałam systematycznie się tu wywnętrzać. Obiecywałam.

Ale po co miałam się tu pojawiać?

 

Na ustach miałam jedynie takie słowa, które w telewizji przykrywane są dźwiękiem:

- Piiiiip!

Powód takiego stanu?

Wiadomo: budowa!

Dochodzę powoli do wniosku, że z każdej strony chcą mnie wyr...ać!

Nie ma specjalistów, nie ma uczciwych wykonawców, nie ma słowności...

Przestałam wierzyć i ufać ludziom.

I nie podoba mi się to, że moja wiara i ufność, i ciągłe poszukiwanie w człowieku dobra zaczynają przekształcać się w totalną nieufność.

Podejrzliwość budzą we mnie wszystkie słowa i czyny, które nie mają potwierdzenia w umowach. Każdy dziwny uśmiech, każdy grymas w mojej głowie zapalają czerwoną żarówkę. Dochodzi już do tego, że i na siebie zaczynam być wściekła i w podpisanych umowach dostrzegam, poprzez złożony  przez się podpis, zgodę na cholerne skubanie...

Zaczynam myśleć, ze w tym kraju, zanim człowiek weźmie się za budowę domu cudzymi rękami i za te ręce płacić będzie słono, powinien najpierw postudiować geodezję, budownictwo, meluioracje i c...j wie jeszcze co! I w ogóle znać się na wszystkim, co związane jest z budową!

Tak więc, jeśli macie do kogoś jakiś uraz, to pożyczcie mu budowy domu!

Do następnego, mam nadzieję, przyjemniejszego spotkania!

 

23:41, malka19 , Dom
Link Komentarze (1) »
niedziela, 29 kwietnia 2012
sobota, 21 kwietnia 2012

... potrzebę powrotu.

Muszę zacząć od nowa pracować nad sobą, by znów, bez większych oporów, pisać o sobie i o swoim życiu. A wiele się w nim ostatnio dzieje.

Dni zrobiły mi się za krótkie, ciężko mi jest wszystko ogarnąć.

Kiedy wracam ze szkoły, to mam (lub nie) godzinę na obiad i krótki odpoczynek i jadę do taty do szpitala. Wracam przeważnie po 18.00 i wtedy albo siadam do poprawiania sprawdzianów i klasówek, albo wiszę na telefonie i gadam z panem, który będzie mi budował chałupkę, albo jadę do niego do firmy, by pogadać z góralami składającymi ma hali domek i ustalić kolejne sprawy. Na zdjęciu poniżej kolejne etapy powstawania mojego domku.

Układanka

Jestem happy, że już coś widać, choć wolałabym to już mieć na działce, na fundamentach.

Cieszę się, że będziemy mieć swoje cztery kąty, obawiam się jednak, że zanim w nich zamieszkamy, to ja pewnie całkiem osiwieję.

Ostatnie prawie 3 tygodnie to raz że oczekiwanie na pozwolenie na budowę, następnie na podbicie ostateczności a dwa to problemy z gościem, który miał mi robić fundamenty. Cena rosła z kolejnymi telefonami. Zrezygnowaliśmy z jego usług. Prezes firmy budującej chałupke naraił nam fachmana i wczoraj dobiliśmy targu. Zapłacimy 15 tysięcy mniej, niż życzył sobie jego poprzednik. 

Bardzo się z tego cieszę, bo z kasą to u nas krucho, niestety. Na wygrana nie ma co liczyć a dać nie ma kto.

Musimy wziąć znaczną pożyczkę.

To już kolejna rzecz spędzająca mi sen z oczu.  Nachodzą mnie czarne myśli, co by się stało, gdyby któremuś z nas (mnie lub Panu) coś się stało.  Rata miesięczna to jedna pensja.

Żałuję, że nie zaryzykowałam początku budowy kilka lat wcześniej. Odkładałam to w czasie, bo chciałam jak najwięcej kasy uzbierać. I co to dało? I tak trzeba się zapożyczyć.

Ostatni tydzień szczególnie dał mi się we znaki, bo martwiłam się także o Pana.

W miniony poniedziałek miał bardzo wysokie ciśnienie: 225/150. Przeraziłam się. On zresztą też. Zabrałam go na SOR. Po godzinnym oczekiwaniu lekarka najpierw się wściekała, że tu przyjechaliśmy:

- Trzeba było iść do rodzinnego!

(Nie docierało do niej, że ośrodek zdrowia czynny jest do 14:00).

Potem kazała zmierzyć Panu ciśnienie. Wynik ją trochę przystopował. Następnie poleciła podać tabletkę, po niej wypisała receptę. Przykazała mierzyć sobie ciśnienie i w razie potrzeby łyknąć pigułkę a  w dzień następny iść do swojego lekarza rodzinnego. Brak mi słów na opisanie swoich odczuć. Czekając na przyjęcie miałam ochotę krzyczeć na pałętające się osoby,  które z racji wybranego zawodu mają potrzebującym pomagać. Kilkakrotnie o nas przypominałam. Ciągle słyszałam hasło: Proszę czekać! Czułam się jak niechciany petent w urzędzie, który przeszkadza w zebraniu towarzyskim a swoją nachalnością psuje miły nastrój. Okropne!

Na dziś tyle. Mam nadzieję, że kolejne wpisy będą przypominały mnie samą. I nie będa takie poważne i bez humoru...

20:28, malka19 , Dom
Link Komentarze (5) »
niedziela, 08 kwietnia 2012

Bądźmy wszyscy weseli, Wesołych świąt

jako w niebie Anieli.

Czegośmy pożądali,

tegośmy doczekali.

 

Alleluja!

10:26, malka19 , Dom
Link Komentarze (2) »
środa, 21 marca 2012

... otrząsnąć, wyrzucić  myśl, że jest ktoś, kto życzy mi śmierci.

Dotarło to do mnie niespodziewanie w poniedziałek.

Jak obuchem uderzyła mnie to, gdy mój umysł analizował treść sms-a do Pana od jego siostry, niby z okazji imienin.

Okropne uczucie...

... mieć świadomość, że budzę w R. aż taką nienawiść, przy czym niczym niezawinioną...

Ciągle też zastanawiam się, jak można komuś życzyć czegoś takiego. Nie rozumiem...

 

Wprost mi tego nie powiedziano, ale dano do zrozumienia, że dopóki żyję, to przeszkadzam...

 

Chciałabym móc przestać o tym myśleć, ale udaje mi się to tylko na chwilę. Próbuję przekonać się, że na pewno tak nie jest, że to tylko moja wyobraźnia... ale wtedy przypominają się jej wypowiedzi na temat różnych osób...

 

niedziela, 11 marca 2012
piątek, 09 marca 2012

...na siostrę Pana.

Szczyt ogarnął Pana.

Ja nie mam zamiaru się na ten szczyt wspinać. Mam ją, przyczynę tego wk...a, czyli siostrę Pana, po prostu daleko w dupie! (sorry za słowo, ale muszę dać ujść emocjom). Pozostał mi już tylko śmiech i pogarda dla tej kobiety (gdy pomyślę o tym, jak się zachowuje i co mówi).

Szkoda mi bardzo Pana, bo się strasznie gryzie...Mówi, że czuje do niej tylko nienawiść i nie może się tego uczucia pozbyć. Martwi go to, myśli, że jest złym człowiekiem. Rozgaduję mu, tłumaczę, że złe myśli o jednym człowieku nie mogą być podstawą do takiej oceny. Przecież do innych czuje tylko pozytywne uczucia... Zmuszam go do myślenia o czym innym... Wymyślam tematy zastępcze...Każda wiadomość od niej, sms czy telefon, wywołuje w nim drżenie i wściekłość... krzyki, że ją nienawidzi a potem takie zamknięcie się w sobie...zapadanie...

Boję się o niego i o jego zdrowie. Tłumaczę mu, że to uczucie to tak naprawdę nie nienawiść... tylko ogromny żal, że się tak zawiódł. ...i wściekłość, że tak go traktuje... Mówię mu, że musi się pogodzić z sytuacją i wierzyć, że w przyszłości...

I tu się stopuję... bo wiem, że w przyszłości z ta kobietą nic się nie unormuje...

W poniedziałek przecież nastąpi całkowite zerwanie więzi... Podpiszą umowę notarialną i się rozejdą... Jak obcy ludzie. Nic nie zapowiada, żeby miało stać się inaczej.

Dzisiejsza ich telefoniczna rozmowa to potwierdza. Dziś R. obnażyła się całkowicie... Pokazała, co się dla niej liczy... nie więzi rodzinne, nie pamięć o rodzicach, nie wspomnienia, nie brat, nie! Forsa i nic ponad to.

To boli Pana, w końcu to jego siostra. Choć mówi, że ona już mu siostrą nie jest... bo się jak siostra  nie zachowuje...

 

 

22:26, malka19 , Dom
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 28 lutego 2012

... wpisu.

Jakaś apatia mnie dopada. I nic mi się nie chce.

Czekam więc aż wszystko wróci do normy.

A na razie...

Naniebne ognisko

wtorek, 21 lutego 2012

Byłam wczoraj na filmie "W ciemności"A. Holland.

Ten film trzeba zobaczyć.

Raz.

Bardzo, bardzo mocno go przeżyłam.

"Nie wyzwoliłam" się z niego jak opuściłam Heliosa, mimo różnorakich prób zabicia tego tematu. Czytadło pozwoliło wyrwać się z kanałów na... czas czytania...

Przed oczami przewijały mi się i nadal przewijają widziane sceny.

Siedzi mi ten obraz w głowie, nie pozwala się zapomnieć...

...

Nigdy więcej nie chcę go oglądać.

sobota, 18 lutego 2012

...bo lubię czytać.

Z tego też powodu kupiłam sobie na wakacjach kindelka

W nim mieszczę dużą ilość pozycji a nie ograniczam sobie przestrzeni. ;)

Kupowałam go także z innego powodu: przez długi czas nie będę pewnie mogła sobie pozwolić na zakup żadnej normalnej książki (kredyt). Na razie jeszcze go nie spłacam, więc niby mogłabym szaleć, ale problemem są miedziaki: muszę doskładać.

Więc teraz nawet gazet nie kupuję...

Dziś rano postanowiłam pogrzebać w neciku za nowymi książkami na czytnik...

I trafiłam na taką listę:

100 książek, które trzeba przeczytać - wg BBC

1. Duma i uprzedzenie – Jane Austen
2. Władca Pierścieni – JRR Tolkien
3. Jane Eyre – Charlotte Bronte
4. Seria o Harrym Potterze – JK Rowling
5. Zabić drozda – Harper Lee
6. Biblia
7. Wichrowe Wzgórza – Emily Bronte
8. Rok 1984 – George Orwell
9. Mroczne materie – Philip Pullman
10. Wielkie nadzieje – Charles Dickens
11. Małe kobietki – Louisa M Alcott
12. Tessa D'Urberville – Thomas Hardy
13. Paragraf 22 – Joseph Heller
14. Dzieła zebrane Szekspira
15. Rebeka – Daphne Du Maurier
16. Hobbit – JRR Tolkien
17. Birdsong – Sebastian Faulks
18. Buszujący w zbożu – JD Salinger
19. Żona podróżnika w czasie – Audrey Niffenegger
20. Miasteczko Middlemarch – George Eliot
21. Przeminęło z wiatrem – Margaret Mitchell
22. Wielki Gatsby – F Scott Fitzgerald
23. Samotnia – Charles Dickens
24. Wojna i pokój – Leo Tolstoy
25. Autostopem przez Galaktykę – Douglas Adams
26. Znowu w Brideshead – Evelyn Waugh
27. Zbrodnia i kara – Fyodor Dostoyevsky
28. Grona gniewu – John Steinbeck
29. Alicja w Krainie Czarów – Lewis Carroll
30. O czym szumią wierzby – Kenneth Grahame
31. Anna Karenina – Leo Tolstoy
32. David Copperfield – Charles Dickens
33. Opowieści z Narnii – CS Lewis
34. Emma- Jane Austen
35. Perswazje – Jane Austen
36. Lew, Czarwnica i Stara Szafa – CS Lewis
37. Chłopiec z latawcem – Khaled Hosseini
38. Kapitan Corelli – Louis De Bernieres
39. Wyznania Gejszy – Arthur Golden
40. Kubuś Puchatek – AA Milne
41. Folwark zwierzęcy – George Orwell
42. Kod Da Vinci – Dan Brown
43. Sto lat samotności – Gabriel Garcia Marquez
44. Modlitwa za Owena – John Irving
45. Kobieta w bieli – Wilkie Collins
46. Ania z Zielonego Wzgórza – LM Montgomery
47. Z dala od zgiełku – Thomas Hardy
48. Opowieść podręcznej – Margaret Atwood
49. Władca much – William Golding
50. Pokuta – Ian McEwan
51. Życie Pi – Yann Martel
52. Diuna – Frank Herbert
53. Cold Comfort Farm – Stella Gibbons
54. Rozważna i romantyczna – Jane Austen
55. Pretendent do ręki – Vikram Seth
56. Cień wiatru – Carlos Ruiz Zafon
57. Opowieść o dwóch miastach – Charles Dickens
58. Nowy wspaniały świat – Aldous Huxley
59. Dziwny przypadek psa nocną porą – Mark Haddon
60. Miłość w czasach zarazy – Gabriel Garcia Marquez
61. Myszy i ludzie – John Steinbeck
62. Lolita – Vladimir Nabokov
63. Tajemna historia – Donna Tartt
64. Nostalgia anioła – Alice Sebold
65. Hrabia Monte Christo – Alexandre Dumas
66. W drodze – Jack Kerouac
67. Juda nieznany – Thomas Hardy
68. Dziennik Bridget Jones – Helen Fielding
69. Dzieci północy – Salman Rushdie
70. Moby Dick – Herman Melville
71. Oliver Twist – Charles Dickens
72. Dracula – Bram Stoker
73. Tajemniczy ogród – Frances Hodgson Burnett
74. Zapiski z małej wyspy – Bill Bryson
75. Ulisses – James Joyce
76. Szklany kosz – Sylvia Plath
77. Jaskółki i Amazonki – Arthur Ransome
78. Germinal – Emile Zola
79. Targowisko próżności – William Makepeace Thackeray
80. Opętanie – AS Byatt
81. Opowieść wigilijna – Charles Dickens
82. Atlas chmur – David Mitchell
83. Kolor purpury – Alice Walker
84. Okruchy dnia – Kazuo Ishiguro
85. Pani Bovary – Gustave Flaubert
86. A Fine Balance – Rohinton Mistry
87. Pajęczyna Szarloty – EB White
88. Pięć osób, które spotykamy w niebie – Mitch Albom
89. Przygody Scherlocka Holmesa – Sir Arthur Conan Doyle
90. The Faraway Tree Collection – Enid Blyton
91. Jądro ciemności – Joseph Conrad
92. Mały Książę – Antoine De Saint-Exupery
93. Fabryka os – Iain Banks
94. Wodnikowe Wzgórze – Richard Adams
95. Sprzysiężenie głupców – John Kennedy Toole
96. Miasteczko jak Alece Springs – Nevil Shute
97. Trzej muszkieterowie – Alexandre Dumas
98. Hamlet – William Shakespeare
99. Charlie i fabryka czekolady – Roald Dahl
100. Nędznicy – Victor Hugo

 Prześledziłam ją dość uważnie.

I pewnych posunięć układających ją kompletnie nie rozumiem.

Np. pozycja 33 i 36. Przecież "Lew, Czarownica i stara szafa" należy do cyklu "Opowieści z Narnii"... po co więc ta powtórka i "zabranie" miejsca?

Podobnie 14. i 98.... Jeżeli "Dzieła zebrane", to tu przecież jest wszystko...

Co w tej liście robi "Dziennik Bridget Jones"? Czy to aż tak niezwykła pozycja, że jej przeczytanie zmieni coś w moim życiu, zmusi do myślenia na temat jego sensu czy zastanowienia się nad sobą? Już dawno ją przeczytałam i nic takiego u się nie zauważyłam...

Eeee tam... z taką listą... Znam większość zamieszczonych tu utworów...

I nie rozumiem, jak i wg jakiego  kryterium dobierano do niej książki...

Jakaś lipa...


niedziela, 12 lutego 2012

... do myśli, że już koniec ferii.

Odrzucam ją, ale ona nie daje się daleko ode mnie przemieścić.

Nie, nie boję się samej pracy, czyli uczenia czy borykania się z klasówkami, sprawdzianami, dyktandami...

Martwię się, bo pewien uraz, o którym wcześnie pisałam, jeszcze mnie nie opuścił. Wiem to na pewno, bo wyraźnie poczułam to w czwartek.

Wybrałam się do szkoły, żeby troszkę porządków zrobić w swojej klasie a poza tym miałam się spotkać z koleżanką, której z domowej (czyt. komputerowej) filmoteczki wygrzebywałam kadry z życia szkoły.

Kiedy już miałam wejść do pokoju nauczycielskiego, zobaczyłam przyczynę moich rozterek. Nie mogłam przekroczyć progu. Po prostu mnie zastopowało. Wzięłam klucz do swojej klasy i powiedziawszy wszystkim zebranym (bo nie tylko on tam był) zwykłe: "Cześć!", uciekłam.

Tak, nie dramatyzuję, ale tak to odebrałam. To była ucieczka przed czymś niemiłym...

Mam uraz i nie wiem na razie, jak sobie z nim poradzę. Wiem jedno, że dużo chyba wody upłynie, zanim mi przejdzie.

Oczywiście nie oznacza to, że będę się fochała czy coś takiego. Będę normalnie rozmawiała.

Jestem jak płot z takie znanej opowieści dydaktycznej. Główny jej bohater, młody chłopak,  nie panuje nad sobą, brak mu cierpliwości, często się kłóci, wrzeszczy na innych. Ojciec podpowiada mu metodę pracy nad sobą: ma w płot wbijać gwóźdź za każdym razem, kiedy zachowa się wobec bliźniego niewłaściwie.  A kiedy uda mu się zapanować nad sobą, wtedy ma z płotu wbite gwoździe wyciągać. Pierwsze dni są trudne: płot pstrzy się od metalowych łebków. Ale w następnych dniach chłopak uczy się nad sobą panować. Po jakimś czasie płot jest "czysty". Bohater, dumny z siebie chwali się ojcu. A ten mu mówi:

- Spójrz, ile w płocie jest dziur. Już nigdy nie będzie taki, jak dawniej.

 

sobota, 11 lutego 2012

... dlaczego znów nie wygrałam w Totka!

Jak zwykle puściłam swoje stałe numery.

I nic! Nawet w głupią trójkę nie trafili! ;D

Przecież sto razy gorzej by mieli, gdybym za każdym razem zmieniała liczby!

A ja nie utrudniam Lotto. Od lat te same numerki im  podsuwam. Naprawdę mogą trafić.

A nie trafiają...

To dlatego...nie wygrywam.

Jestem po prostu geniuszem! Wybrać takie liczby! ;D

 

15:59, malka19 , Dom
Link Komentarze (2) »
czwartek, 09 lutego 2012
środa, 08 lutego 2012

...mi te ferie lecą! Za szybko!

Szczerze mówiąc odnoszę wrażenie, że mi one pędzą. Pewnie to przez to, że właściwie pierwszy tydzień przeleżałam. Jedynie parę razy wtedy wychyliłam łepetynę za drzwi domu. I to zawsze wyglądało tak: okutana schodziłam ze schodów i pakowałam dupsko do samochodu (jeden raz zamiast drzwi do samochodu otwierałam odrzwia szkoły i się tam ładowałam), przebywałam drogę do celu w cieple nawiewu, podjeżdżałam prawie pod kolejne drzwi... Droga powrotna wyglądała identycznie.

Ale dzięki temu już nie chyrlam.

W tym tygodniu więcej czasu spędzam poza domem. Powinnam więc niby odczuwać zwolnienie biegu ferii... A tak nie mam... A zawsze mi się wydawało, że jak mam urozmaicony czas, nie ma w nim monotonii i jednostajności, to on jakoś wolniej biegnie.  

Udało mi się załatwić (mimo choroby) kilka rzeczy:

1. imieniny mamy

2. komisję lekarską (orzecznik PZU)

3. odebrać świstek z PUK- u i zawieźć do biura projektowego.

4. popodpisywać papiery na budowę (mam nadzieję, że już od wczoraj są w starostwie), wcześniej wybrać kasę z banku i zapłacić za ich skompletowanie (bagatela: prawie 5 tys.)

5. porozmawiać z panią w banku na temat pożyczki.

Ale nie zrobiłam nic w szkolnych papierzyskach!

Maskara, jak mnie od tego odrzuca! Cały tydzień przecież prawie się z domu nie ruszałam i mogłam wtedy nad tym syfem usiąść, lecz nie mogłam się przemóc...

Muszę jakoś sobie przegadać do rozumu, bo jak tak dalej pójdzie, to będę to robiła w ostatnim dniu...

Ciekawa jestem, czy tylko ja tak mam, że to co mało przyjemne wykonuję 5 przed dwunastą...

18:32, malka19 , Dom
Link Komentarze (1) »
czwartek, 02 lutego 2012
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 59