| < Maj 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
niedziela, 01 stycznia 2017

„ (…)Patrzcie tak, jakbyście jutro mieli oślepnąć. (…)

Słuchajcie muzyki ludzkich głosów, śpiewu ptaka, potężnych tonów orkiestry - tak jakbyście jutro mieli ogłuchnąć.

Dotykajcie wszystkiego tak, jakbyście jutro mieli stracić zmysł dotyku.

Wdychajcie aromaty drzew i kwiatów, smakujcie każdy kęs, który bierzcie do ust - tak, jakbyście od jutra mieli stracić węch i smak.

Wykorzystujcie każdy zmysł.

Delektujcie się radościami i pięknem, które świat udostępnia wam tymi kilkoma kanałami kontaktu, danymi człowiekowi przez Naturę.”

                                                             Helen Keller „Widzieć przez trzy dni”

piątek, 30 grudnia 2016

...mnie trzyma od kilku dni.

Fajne uczucie, muszę przyznać!

Zwłaszcza rano.

Budzę się, idę siusiu, dyrdam po pigułkę i z powrotem wracam do łóżeczka...

Tablecik w łapkę, potem czytnik, w międzyczasie na lizanie mnie po ręce przez psiaka decyduję się wstać na sekundę i go wypuścić na zewnątrz... potem śniadanko w łóżeczku... które przygotuje mój Pan...

I kiedy wreszcie poczuję, że jeden bok mojego ciała i drugi ma dość leżenia, decyduję się podnieść cielsko i udać się do łazienki...

Sformułowanie: "decyduję się podnieść cielsko" w moim przypadku jest właściwe.

Ja wiem, że lepiej brzmiałoby:"decyduję się podnieść".

Ale niestety z wiekiem przychodzi ten stan, że człowiek zaczyna rozumieć, iż mózg i ciało nie zawsze mają po drodze.

Jeszcze nie jest najgorzej, ale odczuwam już skutki rozdziału chęci od możliwości...

W głowie siedzi ciągle młoda Malka, która jest sprawna, szybka, i gibka. Ale ciało już mówi: "Co było, to było a  jest, jak jest...".

No właśnie... i dlatego to rozleniwienie jest takie miłe, że nie trzeba się zrywać i pędzić, i prześcigiwać się z czasem...

Bo dziwnie teraz odbieram, jakoby time szybciej biegł.

A ja mu nie dorównuję...Najprostsze czynności zajmują mi obecnie więcej czasu niż kiedyś.

Nie podoba mi się to, choć wiem, że trzeba się z tym pogodzić i zacząć przeznaczać więcej minut na działania, które jeszcze nie tak dawno zajmowały mi sekundy.

Problem w tym, że doba dalej ma 24 godziny a mnie obowiązków nie ubyło... i od poniedziałku znów trzeba skoro świt wstać, przygotować się i udać się do szkoły, popracować nad dzieciakami, potem wrócić do chałupki, zająć się domem, tu coś z drogi zepchnąć, tam coś zetrzeć, tu zamieść, siąść wieczorem nad poprawami prac, zająć się przygotowaniem na następny dzień, piesa dopieścić, nakarmić, pogadać z domownikami, poprać, poskładać...itd., itd. ...

Ale jeszcze dwa dni, jeszcze dwa dni... I bardzo dobrze!

22:54, malka19 , Dom
Link Komentarze (1) »
wtorek, 27 grudnia 2016

...wpis ten króciutki popełniam. ;D

A tak poważnie, to chciałabym wrócić do pisania. Nie wiem, czy mi się uda... Ta moje niewiara wynika z tego powodu, że kilkakrotnie próbowałam i nic z tego, niestety, nie wyszło.

Inna sprawa, ze i czasu ciągle mam mało. Jak nie poprawy, to róbótka w domu albo poza, albo jakowaś konferencyja ili jakieś bzdurne szkolenie, które zabiera jedynie czas a nic mądrego nie wnosi.

Teraz ta chwilka wolnego czasu i zmiany, jakie poczyniłam  w pokoju gościnnym, gdzie stoi burko, skłoniły mnie do usadzenia przed kompem swojej pokaźnej pupy.

I stwierdzam z zaskoczeniem, ze nie mam właściwie żadnego tematu, który chciałabym tu poruszyć.... Nic mnie chwilowo nie męczy, niczym szczególnie się nie martwię (i niech tak zostanie, plisss, Wyższa Instancjo) a polityka to mi już bokami wychodzi, więc ten temat także odpada.

Pozostaje mi więc w tej chwili jedynie postawić kropkę. Co też czynię .

PS

To jest kropka na dziś. A nie na koniec.

niedziela, 16 października 2016

Znalezione w necie

Konfitura z pigwy

1 kg owoców pigwy

40 dkg cukru

1 szklanka wody

1 laska wanilii lub aromat waniliowy

1 cytryna

5 orzechów włoskich

Owoce umyć, osuszyć, podzielić na ćwiartki, usunąć gniazda nasienne. W rondlu wymieszać cukier i wodę, doprowadzić do wrzenia i dodać przygotowane owoce.

Gotować 5 minut, odstawić przykryte na 12 godzin.

Po upływie 12 godzin ponownie doprowadzić pigwę w syropie do wrzenia, gotować 5 minut i odstawić nie przykrywając na kolejne 12 godzin.

Po upływie tego czasu ponownie doprowadzić syrop do wrzenia, dodać podzieloną na kilka części laskę wanilii, obrane i podzielone na połowę środki orzechów włoskich(teraz zrobiłam bez orzechów), kilka paseczków skórki cytrynowej. Gotować 5 minut i przełożyć do słoików, szczelnie zamknąć i jeszcze pasteryzować 5 minut.

 

Sok z pigwy(pigwowca)

1kg owoców z pigwowca

1 kg cukru.

Owoce pigwowca tniemy w paseczki i zasypujemy cukrem.

Po 2 godzinach zlewamy sok, który przechowujemy w lodówce.

Ponownie zasypujemy pociętą pigwę cukrem i po 12 godzinach zlewamy syrop.

Po zlaniu syropu owoce zasypujemy ponownie cukrem pół na pół z cukrem i po 4 tygodniach owoce ściemnieją i mamy bakalie do ciasta, które przechowujemy w słoju jak rodzynki.

 

Dżem z jabłek i pigwy

1kg jabłek

500 g pigwy(pigwowca)

200 ml wody

700g- 1 kg cukru (wg uznania )

Jabłka obrać  pokroić w ćwiartki albo w ósemki usuwając gniazda nasienne. Pigwę dobrze umyć i pokroić na ćwiartki, usunąć pestki. Zagotować wodę w garnku, włożyć pigwę, wsypać cukier i gotować ok. 10 minut, aż owoce zmiękną. Dodać jabłka i gotować ok. 20 minut, od czasu do czasu mieszając. Przełożyć wrzący dżem do wyparzonych słoiczków i natychmiast zakręcić.

Żeby się nie zgubiły, tu je zamieszczę.

Przepisy znalezione w necie.

Dżem z pigwowca - na dwa sposoby

1) Dżem I

Składniki:

Owoce pigwowca

Cukier

Owoców nie trzeba obierać ani kroić, jedynie dokładnie wymyć.

Włożyć do garnka i gotować w całości zalane wodą na wolnym ogniu aż zmiękną, co zazwyczaj trwa około 40 minut. Potem przetrzeć przez sito, aby na sitku pozostały skóra i pestki.

Na 1 kg takiego przecieru daje się nie więcej jak 0,5 kg cukru, jednak im bardziej dojrzałe były owoce pigwowca, tym mniej cukru trzeba.

Przecier wymieszać z cukrem i gotować na wolnym ogniu przez około pół godziny, cały czas mieszając.

Potem przelać do wyparzonych słoików, zakręcić i pasteryzować przez 15 minut.

2) Dżem II

Owoce pigwowca obrać, usunąć z nich pestki i pokroić je na kawałki.

Następnie dodać do nich sok z cytryny (pół cytryny na 2 kg owoców przed obraniem), zalaćy wodą i gotować na małym ogniu aż zmiękną. Następnie należy je przetrzeć i dodać cukier (na 2 kg owoców dosypać około 800g cukru), a następnie gotować aż dżem zgęstnieje. Potem wekujemy j.w.

Nalewka z pigwowca

Składniki:
1kg dojrzałych owoców pigwowca,

1,5 litra wódki 40%,

1 szklanka cukru,

5 łyżek miodu,

sok z pomarańczy.

Wymyte i pokrojone owoce (bez pestek) zalać wódką i odstawić na 2 tygodnie. Następnie zlać alkohol do innego naczynia, a owoce zasypać cukrem i pozostawić na kilka dni aż cukier się rozpuści, w tym czasie można mieszać całość, aby przyspieszyć proces. Następnie połączyć alkohol z owocami, dodać miód oraz sok z pomarańczy i odstawiamy na kolejne 2-3 tygodnie. Po tym czasie przefiltrować nalewkę i rozlać do butelek. Odstawić na 2-3 miesiące, aby nalewka dojrzała.

Syrop z pigwowca

Umyte owoce obrać, usunąć z nich pestki i pokroić na kawałki. Układać je w wyparzonym słoiku, tak aby zapełnić 3/4 słoika. Następnie zasypać cukrem. Słoiki zakręcić i odstawić na 1-3 dni, aż owoce puszczą sok (warto co jakiś czas słoikami potrząsnąć).

Tak przygotowany syrop z pigwowca można przechowywać w lodówce.

Jeżeli syrop z pigwowca ma być przechowywany dłuższy czas, warto go przegotować i w zakręconych słoikach poddać pasteryzacji przez około 15 minut.

Pigwowiec kandyzowany.

1 kg cukru,
1 kg pigwowca
200 ml wody,
cynamon, ja dodałam także goździki

Owoce pigwowca umyć i osuszyć. Ostrym noże pokroić na ćwiartki,a każdą z nich na plasterki. Ja użyłam tarki do ogórków. Wychodzą cieńsze płatki i dzięki temu krótszy czas gotowania. Ale wtedy nie mają wyglądu plasterków. Do garnka wsypać cukier i wlać wodę. Gotować do rozpuszczenia się cukru. Następnie wrzucić pigwowca. Gotować przez 2 - 2,5 godziny. Póki plasterki nie zbrązowieją i nie zrobią się półprzeźroczyste. Nie rozgotują się. Gorące kandyzowane owoce przełożyć do słoiczków i zalać do pełna gorącym syropem.







środa, 18 listopada 2015

.....???

3 x pierdu, pierdu,  pierdu!

niedziela, 15 listopada 2015

... serca? Czy raczej ochoty wyczyszczenia trzewi? Nieważne, ale muszę "popełnić" ten wpis.

Bardzo długi czas nie czułam chęci do pisania i przelewania tu swoich myśli. Wiele się działo, ale nic bardzo złego, spokojnie dawałam sobie radę bez klepania w klawiaturę. Wystarczało wyjście do ogrodu, pochylenie się nad grządkami i wyrywanie chwastów, które pomagały opuścić moją głowę niepotrzebnym myślom.

Ale jak tu plewić, jak zimno, wietrznie i deszczowo? 

No dobra, przejdę do meritum: martwię się sytuacją w kraju i tymi zamachach we Francji.  

I chyba nie muszę tłumaczyć, co mi szczególnie doskwiera u nas w polityce... To, że naród tak wybrał jak wybrał, przyjmuję, takie są zasady demokracji, choć kwiczeć z radości z tego powodu nie będę.

Ale żeby do rządzenia dopuścić osoby, które mają wyroki? Albo takie, które mogłyby pisać bajki dla niegrzecznych dzieci, żeby za karę nie mogły spać? To przeraża mnie, tak jak powrót kolejnej RP... która może się przekształcić w państwo dyktatorskie...

Zastanawiam się. jak potem długo trzeba będzie naprawiać to, co schrzanią...i ile trzeba będzie za to zapłacić i kto to zrobi... czy jeszcze my zdążymy, czy nasze dzieci będą się z tym zmagały? A może nasze wnuki...

To zaś, co stało się we Francji, wzbudza we mnie niesamowite dla Francuzów współczucie. I martwię się, że wśród nas jest tak dużo osób, które przykazanie bliźniego znają tylko z lekcji religii czy kościoła, ale nie wiedzą, że należy je stosować w życiu. I że nie rozumieją czegoś takiego, jak solidarność w bólu i żalu?

Na Facebooku powstała ciekawa inicjatywa, by dodać do swojego zdjęcia profilowego flagę Francji na znak solidarności właśnie. I co? Mnóstwo osób dołączyło do akcji, a to zaczęło kłuć w oczy pewne środowisko, środowisko mające usta nafaszerowane sloganami miłości do ojczyzny, ojczyzny nad inne ojczyzny. I padały pytania, czy na święto niepodległości dodaliśmy naszą flagę? I dlaczego zrobiliśmy to teraz a nie dodaliśmy flagi Rosji, kiedy ich samolot został przez ISIS zestrzelony(najprawdopodobniej)?

I oczywiście wszyscy imigranci to terroryści! Dlatego nie wolno nikogo przyjąć! 

A ja, głupia!, zawsze pomagam tym, którzy o tę pomoc proszą, żeby przez przypadek nie ominąć wśród możliwych wyłudzaczy naprawdę potrzebujących...

Najlepiej więc nie okazywać uczuć współczucia, cieszyć się, że to u nich (we Francji) się tak dzieje a nie u nas, ale sami sobie napytali biedy, przygotować zasieki, zamknąć granice, produkować tylko w sobie poczucie wyższości i uważać, że nam się należy wszystko co najlepsze, bo my jesteśmy ponad wszystkimi....?

Chyba coś podobnego już w historii kiedyś było... 

Straszne, że powtarza się właśnie u nas

 

 

czwartek, 05 lutego 2015
czwartek, 24 lipca 2014

... odkąd mieszkam u siebie, w swoim drewniaczku.

Jest cudnie!

I nie mam tu na myśli wystroju wnętrz (bo u mnie prostota) czy też pięknego ogrodu (bo mój raczej przypomina nasady z przypadku :), ale kwitnące, czyli cieszące oko, inne rodzące owoce, no i swoje warzywa), ale o świadomość, że to jest MOJE MIEJSCE.

Cieszę się każdą chwilą spędzoną w nim, każdą załatwioną sprawą, każdą pierdółką kupioną do niego i każdym nowym zadaniem czekającym mnie do zrobienia.

Wcale a wcale nie dręczy mnie świadomość, że po tych deszczach czeka mnie znowu kilka dni pielenia w ogrodzie, bo nic tak szybko nie rośnie jak chwasty.

A najdziwniejsze jest to, że dopiero TU nauczyłam się cieszyć chwilą.

I nie dręczę się faktem, że nie wszystko jeszcze w domu skończone a i wokół niego mnóstwo jeszcze prac. Cieszy mnie to!

Coś się we mnie  zmieniło (chyba z wiekiem?). Bo jeszcze nie tak dawno wszystko u mnie musiało być JUŻ.

A teraz uważam, że dobrze jest jak jest i że fajnie jest czekać na kolejne rzeczy.

Na zakończenie dzisiejszego wpisu kilka fotek moich "domowników":

Wróbelek

Rozmowa

14:31, malka19 , Dom
Link Komentarze (5) »
sobota, 26 października 2013

Wydawać by się mogło, że to akurat słowo, symbolizujące powtarzalność, nie powinno wywoływać nie wiadomo jak dużych emocji... najwyżej irytację.

Albo niechętną zgodę, pełną rezygnacji, na następstwo tych samych, często przykrych obowiązków... j

I na to się zgadzam, choć nie zawsze mi się to podoba.

Niech sobie będzie kolejny rok szkolny...

...kolejna wywiadówka...

...kolejne problemy, sprzątanie, kolejne wydatki, kolejna wymiana zdań...

...na kolejne pożegnania człowiek z wiekiem też się nastawia, pod warunkiem, że są one przewidywalne...

Ale nie ma we mnie zgody, pogodzenia się na to KOLEJNE...

Kolejny raz młody człowiek z mojej miejscowości odebrał sobie życie...

I dziś jest kolejny pogrzeb...

poniedziałek, 02 września 2013

... ale z nowego miejsca .

Uświadomiłam sobie, że od teraz muszę być dużo bardziej zorganizowana niż dotychczas.

Jeszcze w czerwcu do pracy miałam 15 metrów (licząc schody w dół) i z 3 metry podwórka. Teraz ponad 2 kilometry. Czasowo troszkę dłużej schodzi mi droga. ;) Piechotką to 30 minut (przy obciążeniu np. książkami lub zeszytami).

Wiadomo, że będę starała się dojeżdżać opelkiem...

Ale jak mu cosik wysiądzie? Ma prawo, w końcu jest już nastolatkiem pełną gębą (15 rok mu idzie) a samochodowi to pewnie powinno się liczyć lata tak jak psu.

Hmm...

Muszę więc mieć zapas czasu.

Czyli co? Mam wstawać o wpół szóstej?!?

W życiu! Dopuszczam taką możliwość jedynie raz na kwartał! :)

Tyle odnośnie porannych przemyśleń.

Po kościółku i zjawieniu się w szkole poczułam się na swoim, właściwym miejscu. Co mnie zaskoczyło, bo przecież w te wakacje prawie w ogóle nie odpoczęłam a na myśl o pracy dostawałam gęsiej skórki i otrzepywało mnie! 

Dzieciaki czy mądrzejsze? Tego jeszcze nie wiem. Z tego co widać to jeszcze bardziej urosły. Niektórzy chłopcy to powinni się na koszykówkę zapisać, do kosza by wsady robili bez podskoku. ;)

Dziewczynki zaś (niektóre) czują się W SZKOLE jak modelki na wybiegu. Trzeba je będzie ciut przystopować.

A poza tym to nic nowego nie ma.

- Stara bida! - jakby powiedział jeden z moich kolegów.

Byle tylko ta bida mi z portfela wybyła.

Howgh!

 

środa, 07 sierpnia 2013

Raczej kalarepisko! ;)

Taka mi urosła na mojej działce. Bez nawozów, bez zasilania, tylko w ziemi, którą poprzedniego roku przywieźliśmy i wyrównaliśmy teren.

KalarepkaKubek postawiłam obok, by pokazać jej wielkość! A waży ponad 2 kilogramy!

Zaraz mam zamiar zrobić ją na obiad. Na gorąco, z marchewką.

Przepis:

Obrać potwora ;), pokroić w kostkę.

Marchew oczyścić i podzielić na plasterki.

Wrzucić wszystko do garnka na łyżkę masła. Dusić.

Potem delikatnie podlać woda i dalej trzymać na ogniu aż wszystko będzie mięciutkie.

Następnie podbić wodą z mąką, doprawić solą, szczyptą cukru i pieprzem

I pozostaje tylko jedno: jeść.

Smacznego!

Mniamniuśkie żarełko z własnych plonów!

wtorek, 30 lipca 2013

... mężczyźnie...

Oj, Boże, gdybym wczoraj nie pojechała do mieszkania, to dziś pewnie spaliłabym się ze wstydu!

Kiedy Pan wrócił z niego na moje pytanie, czy wszystko wygląda jako tako, odparł:

- No pewnie, nawet podłogi przetarłem mopem. Świadkiem pan J.

Ucieszyłam się. Ale ponieważ wiedziałam, że koło budynku zostawione zostało jeszcze kilka rzeczy pojechałam po nie i przy okazji zaglądnęłam na górę.

O, matko!

Zabrałam się za sprzątanie, zamiatanie i mycie.

Zajęło mi to tylko 3 godziny z okładem.

Ostatnia część robót, czyli porządkowanie klatki schodowej,  od poczatku zaczęło przebiegać z przygodami.

Najpierw walnęłam się łokciem we framugę otwartego okna, potem potknęłam się o wiadro z wodą a na koniec, w trakcie zamiatania zaatakował mnie olbrzymi, buczący, lecący jak meserszmit stwór.

Pomyślałam: szerszeń!

Byłam w stanie jedynie schować głowę w ramiona i ile sił w nogach uciekałam na zewnątrz.

Zgasiłam światło na klatce, zapaliłam na dole przy wejściu i łudziłam się, że to bydle wyleci jak zobaczy jasność. Licząc na to, poszłam wyrzucić śmieci do kontenera. Po powrocie wsadziłam łepetynę do środka i nastawiłam radary uszne: cisza! Dumna z siebie i ze swego sprytu zabrałam się  (z pewną jednak obawą i dlatego od dołu) do zamiatania. Oczy latały mi dookoła, ale nie tylko słychać, widać też nic nie było.

I  dopiero gdy na samej górze na balustradzie położyłam rękę z jej pobliża wystrzelił gigant.

Jeszcze chyba nigdy w życiu nie byłam tak szybko na dole! ;)

To był koniec robót!

Dziś, kiedy z komisją wchodziłam na górę, szłam ostatnia!

I sprawiedliwości stało się zadość: to bydlę utopiło się we wiadrze z wodą!

Tylko, ze to nie był szerszeń...tylko ogromniasty bąk polny, jak stwierdziła pani z komisji.

...

Mieszkanie oddałam.

I na koniec dodam: to była 5. przeprowadzka w mym życiu i mam nadzieję, ze ostania za jego trwania.

Ta kolejna niech odbędzie się już bez mojego czynnego udziału.

Howgh!

15:15, malka19 , Dom
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 29 lipca 2013

... na swoim.

Przeprowadzka kosztowała nas mnóstwo sił i nerwów. W domku jeszcze nie wszystko na swoim miejscu. Kuchnia nadal w rozsypce, tzn. meble czekają na gościa, który ma z nich coś porobić i zawiesić na ścianach. Niestety, nie stać mnie było na nowe, więc muszę korzystać z tych, które już mają ponad 8 lat. Ale jeszcze najgorsze nie są.

Wymyśliłam nowe słowo ;) na określenie tego, co sie tu u nas działo przez pierwsze dni po przeprowadzce. Bandżaj! nie mam pojęcia skąd mi się to wzięło, ale co śmieszniejsze wiele osób, które w ostatnim czasie miały z nami kontakt, zaczęło go używać. Tak że proszę państwa, "bogacę" ;) język.

W minioną sobotę zaprosiłam do nas moich ulubionych poprzednich sąsiadów. Należało pokropić chałupkę, czyli oblać, i okazało się, że nigdzie nie ma kieliszków! No bandżaj na całej linii. Dobrze, że Młody wyszukał swój prezent z 18- tki, bo inaczej goście musieliby pić toast ze szklanek. ;)

W ogóle wiele rzeczy w domu się poukrywało. Mam nadzieję, że z czasem się odnajdą.

Na dziś kończę. Właśnie Pan zajechał a ja jeszcze muszę udać się na poprzednie miejsce zamieszkania i zobaczyć, czy wszystko ok, bo jutro zdaję mieszkanie.

19:04, malka19 , Dom
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 61